A treasure hunter
Zaraziłem się na amen: szukam skarbów. Nokia z GPS w rękę, lista skrytek z http://www.opencaching.pl do telefonu i w świat!
Wczoraj wybrałem się na wyprawę terenową: chciałem poznać lepiej obszar między Krakowem a Alwernią. Dlatego wybrałem łącznie sześć skrzynek:
- Kajasówka na terenie rezerwatu geologicznego, w jaskini;
- Góra Chełm - ostatnie skały Jury przed Wisłą;
- Braciszkowie skrzydlaci w Alwerni, tuż przy klasztorze, zaraz obok Strażacki ślad;
- I dwie w okolicach Bibic, do których już nie dotarłem.
Znalazłem z nich tylko jedną, pierwszą na liście, niby najtrudniejszą, Początkujący :)
Ale znalazłem też jaskinię, do której trzeba było schodzić wśród tarniny po stromej ścianie przepaści kończącej się jakieś 20m niżej, cudownie nagrzany słońcem las pachnący żywicą i ziołami, skałę, na której można siedzieć z zapartym tchem i podziwiać wijącą się srebrną Wisłę i panoramę ograniczoną tylko niebem. Zerwany prom, pamiątkę wiosennej powodzi, i wspaniale odnowiony kościół w Alwerni, perełkę wczesnego baroku. Więc bilans, mimo braku wpisów do logu, jest zdecydowanie dodatni!
Załączone zdjęcie jaskini nie jest moje, emocje związane z eksploracją jaskini spowodowały, że zapomniałem robić zdjęcia :)
I jaskinia:






